Zagrajmy w emocje. Empatio


Świetnie się bawisz. Co chwilę coś cię zachwyca, zdumiewa, śmieszy albo oburza. Z wypiekami na twarzy słuchasz opowiadanych historii i z całych sił wczuwasz w emocje towarzyszące bohaterom. Zależy Ci, by poznać je jak najlepiej. Spędzasz wspaniałe popołudnie ze znajomymi, bliskimi, dzieckiem. A jednocześnie rozwijasz swoją wyobraźnię, inteligencję emocjonalną, empatię. Grasz w emocje. Grasz w Empatio.


Kiedy pierwszy raz usłyszałam o grze planszowej, która ma być skupiona wokół zgadywania emocji, nie sądziłam, że takie połączenie może się udać. Pomyślałam, że gra może stać się przydatnym narzędziem terapeutycznym, które może być wykorzystywane przez specjalistów pracujących z osobami z różnego rodzaju zaburzeniami, formą łączenia przyjemnego z pożytecznym, wprowadzaniem elementu grywalizacji do terapii. I niczym ponad to. I pomyliłam się.


Zasadniczą ideą gry jest wczuwanie się w emocje bohaterów. Wśród rozgrywających każdorazowo jest jedna osoba, która opowiada historię, oraz pozostali gracze, których zadaniem jest rozszyfrować, co w danej sytuacji czuje bohater.
Obie role są niełatwe. Opowiedziana przez Ciebie historia powinna być ciekawa, ale przede wszystkim opierać się o różnorodne emocje. Nie może być zbyt prosta, zbyt oczywista (bo wtedy każdy będzie wiedział o co chodzi) ale jednocześnie musi dać szansę rozwiązania. Nomen omen, musi… budzić emocje. Pozostali gracze również nie mają łatwego zadania. Oczywiście można się domyślać, ale żeby wygrać, konieczne jest empatyzowanie z bohaterami opowieści.


Sama gra jest piękna, dobrze zrobiona. Na kartach znajdują się ciekawe rysunki, które z założenia mają pobudzać wyobraźnię. I rzeczywiście - dzięki pięknym kolorom, wieloznacznym sytuacjom i mnogością przedstawień - bardzo skutecznie do tego zachęcają. Każda historia może być zinterpretowana w każdy możliwy sposób - właściwie wszystko zależy od rozgrywającego. Jego historia może dotyczyć emocji pozytywnych, jak i negatywnych, mniej lub bardziej silnych, jednoznacznych, mieszanych itd. Co ważne, postacie pojawiające się na kartach, nie posiadają twarzy. Dzięki temu, nie budzą skojarzeń, nie narzucają żadnej interpretacji, nie “podpowiadają”. To przecież z twarzy da się wyczytać najwięcej.


Już po kilku rozegranych pojedynkach, można się zorientować, że - w przeciwieństwie do innych planszówek - “Empatio” jest jedynie narzędziem. Inspiracją do zabawy. Bo równie dobrze, mając wystarczająco dużo wyobraźni, można obejść się bez tego narzędzia. Wystarczy kartka papieru i dobra ekipa do gry.

Bo w “Empatio” kluczową rolę odgrywa towarzystwo. Im bardziej współgracze są obdarzeni wyobraźnią, kreatywni i empatyczni, tym trudniej i… tym lepiej. Z drugiej strony, dość łatwo można zauważyć, że od niewprawnych, ledwie skleconych historii, szybko przechodzi się do rozbudowanych, pełnych napięcia, wydarzeń i uczuć opowiastek.


A mimo to warto zachęcać do tej zabawy najmłodszych. Gra rekomendowana jest od 8 lat, jednak nawet 6-latki (z niewielką pomocą mamy czy cioci) mogą sobie poradzić. Gra z nimi nie będzie może aż tak emocjonująca, ale dla samych dzieci jest doskonałym sposobem rozwoju (wyobraźni, empatii, umiejętności społecznych, inteligencji emocjonalnej…), nauką przez zabawę.


Z tego też względu, poza funkcją rozrywki dla tych, którzy lubią planszówki, na pewno spełni świetnie rolę narzędzia terapeutycznego. I w obu rolach szczerze ją polecam.

Share this:

KOMENTARZE

0 komentarze: