Po co nam smutek? W głowie się nie mieści


Zrobienie dobrej, ciekawej i zabawnej bajki dla dzieci o emocjach, funkcjach, budowie i działaniu mózgu wydaje się pomysłem karkołomnym i z góry skazanym na porażkę. Pixar pokazuje jednak, że jest to możliwe. Co więcej, ich najnowsza produkcja, “W głowie się nie mieści”, w świetny sposób łączy dobrą zabawę, wymiar edukacyjny i… odnosi sukces komercyjny.


Z Riley, główną bohaterką bajki jesteśmy od jej narodzin do 11 roku życia. Zresztą, nie tylko z nią, ale głównie z tym, co dzieje się w jej mózgu. A dzieje się sporo. O tym, jak się dziewczynka zachowuje, co myśli a przede wszystkim – co czuje – decyduje 5 emocji podstawowych – Radość, Strach, Złość, Odraza i Smutek. Emocje ze sobą czasem współpracują, czasem się kłócą. Każda pełni ważną rolę w życiu Riley:

To jest strach. On jest naprawdę dobry w utrzymywaniu Riley w bezpieczeństwie.


To jest odraza. W zasadzie utrzymuje Riley od bycia otrutą, ficzycznie i społecznie.


To jest złość. Dba bardzo mocno o to, żeby rzeczy były sprawiedliwe.


Nie wiadomo natomiast, po co Riley potrzebny jest Smutek. Razem z bohaterami bajki będziemy mieli jednak okazję przekonać się, do czego służy i ta emocja.

Fabuła bajki stanowi w niej warstwę drugorzędną, stworzoną właściwie po to, by zabrać widza w podróż po mózgu bohaterki. Co ważne, wszystkie szczegóły przedstawione są całkiem dokładnie i zgodnie ze stanem wiedzy psychologicznej i neurologicznej, a przy tym w sposób zrozumiały dla dzieci, ciekawy i prześliczny wizualnie.

Odwiedzamy więc pamięć długotrwałą, z której wredni pracownicy na bieżąco usuwają przydatne informacje, co i rusz wrzucając “na tapetę” motyw irytującej piosenki z reklamy gumy do żucia, zaglądamy do podświadomości(“To jest miejsce, gdzie Riley trzyma swoje najciemniejsze obawy”), krainy wyobraźni, fabryki snów, podróżujemy pociągiem mysli.

Sporo w tej bajce smaczków, które – mam wrażenie – zrozumieć mogą tylko osoby o pewnej wiedzy psychologicznej (“-O nie! Fakty i opinie! Pomieszały się! Wyglądają tak samo! -Nie przejmuj się, to dzieje się cały czas...”).

Mimo wielu starannie dopracowanych elementów, jest też w tym obrazie kilka treści, które – czy to przez nadmierne uproszczenia, czy to przez fantazję twórców – są nie do końca zgodne z prawdą. Największym przekłamaniem są wyspy, które konstruują osobowość dziewczynki. Psychologia od dawna wie, że osobowość jest tworzona w zupełnie inny sposób, o czym pewnie kiedyś napiszę na blogu ;)

Całość jednak jest świetnie dopracowana, kreatywna, spójna, a przede wszystkim – piękna.

Jeśli wybieracie się do kina, koniecznie uwzględnijcie w swoich planach “W głowie się nie mieści”. Bajka spodoba się dzieciom choć moim zdaniem naprawdę docenią ją dorośli.

Share this:

KOMENTARZE

3 komentarze:

bedkowska.es pisze...

Zakochałam się w tym filmie. Momentami miałam wrażenie, że grupą odbiorczą mieli być bardziej dorośli, niż dzieci. :)

Anonimowy pisze...

Kiedyś obejrzę... Konfrontacja mojej teorii istnienia smutku z hipotezą autorów może być ciekawym doświadczeniem.

PS Czcionka, której używasz, nie ma wbudowanych polskich znaków - wygląda to nieestetycznie.

Anna Matuszak pisze...

Polecam! To niby bajka, ale moim zdaniem najlepszy film psychologiczny ubiegłego roku.

A co do czcionki - pracuję nad tym :)