Typy reakcji na zwolnienie z pracy… współpracownika*

To jest kolejny, zwyczajny poniedziałek. Idziesz do pracy, raczej bez optymizmu. Odpalasz komputer i z rozpaczą stwierdzasz, że jeszcze 7 godzin i 59 minut do fajrantu. Jeszcze kawa, szybkie ploteczki poweekendowe z koleżanką z biurka obok i zabierasz się za pracę – dzień jak co dzień. Szef prosi Cię do sali konferencyjnej, pewnie chce omówić bieżące zadania. Otwierasz drzwi, widzisz dyrektora swojego pionu, widzisz dyrektora HR-u i już wiesz. Twoja praca w tej firmie dobiegła końca.



Psychologiczne konsekwencje utraty pracy są dość dobrze opisane, sporo artykułów na ten temat znajduje się chociażby w sieci. Jak zwalniać, jak być zwalnianym, co robić, czego nie robić itd. Nie znalazłam jednak nic o tym, co czują i jak zachowują się w obliczu zwolnień w firmie ci, którzy w niej zostają, a muszą pożegnać się z koleżanką/ kolegą. Ten wpis dotyczył będzie właśnie tego – wyjątkowo nie opieram się na żadnych badaniach, a jedynie obserwacji własnej.
Uwaga – mam na myśli sytuację, w której ktoś został zwolniony nie ze swojej winy (redukcja etatów, transformacja firmy, etc.). Kto zatem w korporacji zostaje?

1.     Pomocny
Typ najczęstszy. Wie, że zwolniony znajduje się w trudnej sytuacji i często – w związku z przeżytym szokiem – nie myśli racjonalnie. Dlatego Pomocny poczęstuje papierosem, pomoże zorganizować kartony do spakowania rzeczy, dowie się, kto musi podpisać obiegówkę. Będąc racjonalnym głosem, pozwala zwolnionemu dojść do siebie, sprawnie pozałatwiać wszystkie sprawy. Pomocny jest uczynny także później: podeśle ogłoszenie o pracę, które może zainteresować bezrobotnego, podtrzyma na duchu.
Mi osobiście, aż 6 osób podesłało informację, że bezpośrednia konkurencja poszukuje specjalisty na analogiczne do mojego stanowisko.

2.     Unikający
Gdy komuś z Twoich bliskich umiera ktoś bliski, zazwyczaj nie wiesz, jak się masz zachować. Co powiedzieć, jak wesprzeć, więc zdarza się, że… takiej osoby unikasz. Ze zwolnieniem jest podobnie. Typ unikający ma dobre intencje. Zazwyczaj współczuje, choć odczuwa też ulgę (że to nie on został zwolniony) i lęk (że i na niego przyjdzie czas). Przede wszystkim jednak nie wie, jak komunikować się ze zwolnionym. I ostatecznie czuje ulgę, gdy ten już opuści miejsce pracy. Przy czym, zazwyczaj niechcący, poprzez stwarzanie napiętej atmosfery, daje zwolnionemu do zrozumienia, że ten ostatni nie jest mile widziany w jego towarzystwie.
Gdy biegałam po firmie z obiegówką, najbardziej rzuciła mi się w oczy nagła zmiana atmosfery w pokoju, do którego akurat wchodziłam. Żarty urywane w połowie zdania, nagła cisza, konsternacja i identyczna mina na większości twarzy – współczucie.

3.     Pogardzający
Dotyczy osób, które czują, że są lepsze, a poczucie to wynika tylko z faktu, że zachowały pracę, którą zwolniony stracił. Osób pogardzających jest – niestety – zaskakująco dużo. Nie współpracują ze zwolnionym (on tu już nie pracuje, nie muszą!), traktują z góry i okazują łaskę nawet podczas podpisywania obiegówki. Najbardziej zaskakujące jest to, że często są to osoby, po których się takiej reakcji nie spodziewasz. Pamiętaj – nie zdążysz na dobre opuścić murów swojej dotychczasowej firmy, a już zdążą usunąć Cię ze znajomych na Facebooku.

4.     Zazdrosny
Postawa jeszcze bardziej wroga i przyznam szczerze, że to typ, którego zupełnie się nie spodziewałam. Na szczęście w moim przypadku dotyczył jednej tylko osoby. Zazdrosny wie, że teraz będzie miał więcej pracy, a Ty sobie świetnie poradzisz. Zazdrości Ci czasu, jaki zyskujesz i, oczywiście, odprawy. Dlatego powie Ci wprost, że jest obrażony. No cóż, właśnie Cię zwolnili, więc na pewno takie słowa nie są czymś, co mocno wpłynie na Twój nastrój ;)

5.     Twój typ
Może masz jakiś? Zapraszam do komentowania:)



*Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób lub zdarzeń jest przypadkowe;)

Share this:

KOMENTARZE

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Odnośnie typów pogardzających to niestety ten styl zachowania przewija się dość często. Trudno potem uwierzyć, iż tak dobrze się kamuflują. A może to my sami zakładamy, ze to co na wierzchu musi byc tym samym co w środku dopóki coś w naszym życiu się nie schrzani i przestajemy być osobą "wartą" znania. Na plus, mimo iż bywa szokująco i odstręczająco, człowiek po każdym kryzysie uświadamia sobie na kogo właściwie może liczyć.Z doświadczenia wiem też iż uczy się rozszyfrowywać takie osoby szybciej.

poradnia zdrowia psychicznego pisze...

To prawda. Ciężko jest znaleźć osobę na której można polegać, ale trzeba liczyć się z tym ze np pracodawca może wymagać od kogoś czegoś co dana osoba nie jest w stanie zrobić. Nie sprosta powierzonym mu zadaniom co w tedy? nie możemy na nim polegać czy przeliczyliśmy się z jego możliwościami?

Da-vinci.org pisze...

ja byłem zdziwiny jak mówiła to do mnie osoba przełożna , jednak miałem takie przeczucie wtedy żę tak bedzie