Jak prowadzenie bloga zaprowadziło mnie… na policję


Anonimowość wzmaga agresję. To mocno oczywiste, świetnie przebadane i udokumentowane, jeszcze z czasów przed internetem. Nawet chciałam o tym napisać parę słów, ale ostatecznie wyszło mi, że to zbyt banalne. Obecnie, w dobie globalnej sieci, mamy smutne i niesamowicie silne potwierdzenie, tego, że internet, dając (pozorną) anonimowość, daje też – złudne – poczucie bezkarności. A ono prowadzi do eskalacji agresji. Której ofiarą padłam – ale don’t worry, idzie ku dobremu :)

Co się wydarzyło?
Mam do Was – czytelników – szczęście. Najczęściej mogę liczyć na wasze rzetelne, merytoryczne komentarze. Piszecie na temat, ciekawie, kulturalnie. Przez ponad rok istnienia strony nie pomyślałam nawet o wprowadzeniu moderacji. Serio, nie każdy ma tyle szczęścia. Stare porzekadło mówi jednak, że bloger bez kryzysu to jak żołnierz bez karabinu.

W zeszłym tygodniu po raz pierwszy usunęłam komentarz – niemerytoryczny, niewnoszący niczego do dyskusji, ale przede wszystkim bezpodstawnie obrażający moją inteligencję. Na odpowiedź nie musiałam długo czekać:

Niestety, okazało się, że tylko preludium do dalszych wydarzeń. Od tamtej pory otrzymałam (i wciąż otrzymuję) całe mnóstwo komentarzy pisanych z tak olbrzymią nienawiścią, że wciąż trudnym wydaje mi się uwierzenie, że coś takiego jest możliwe. Są one odpowiedzią na kasowanie przeze mnie obrażających mnie postów i przez nie musiałam włączyć (chwilową mam nadzieję) moderację. Poniżej wybrane 3: ocenzurowane i wcale nie najgorsze – tych najgorszych Wam oszczędzę. Każde wymazane słowo jest wulgaryzmem najgorszego rodzaju lub epitetem, którego nikt z Was nigdy nie chciałby zobaczyć:

Tych komentarzy jest całe mnóstwo i pojawiają się cały czas, co więcej anonimowy użytkownik próbuje zakłócić mi dyskusję z Wami, próbując publikować komentarze wyglądające na merytoryczne a mające jedynie charakter prowokacyjny (tych również nie publikuję). Zasięgnęłam opinii koleżanki prokuratorki i z punktu widzenia prawa mamy tu uporczywe nękanie i groźby karalne. Wybrałam się więc na policję.

Dziś dowiedziałam się, że sprawa jest w toku. Jeszcze w przyszłym tygodniu Google (właściciel blogspota, na którym mieści się ta stronka) udostępni IP użytkownika. Dalej powinno być już z górki:)

Jestem jeszcze trochę w szoku. Agresja pojawia się zazwyczaj w 3 przypadkach: gdy pokrzyżujemy komuś jego plany, gdy go obrazimy lub gdy złamiemy ogólne normy społeczne – tutaj żadna z tych rzeczy nie miała miejsca, a siła tej agresji jest niebywała.

Trochę faktów i ciekawostek na temat agresji
Skoro dziś o agresji to zebrałam trochę ciekawych informacji, głównie z badań zebranych i opisanych przez psycholożkę Lindę Brannon, ale nie tylko.
·         agresja bierze się najczęściej ze złości, choć występuje złość bez agresji (gdy nie przekładam emocji na czyny), i agresja bez złości (np. płatni zabójcy)
·         to prawda, że oglądanie przemocy w telewizji prowadzi do wzrostu poziomu agresji w oglądającym – szczególnie podatne są na to dzieci w wieku 10-11 lat
·         kobiety starają się nie okazywać agresji (bo czują, że, według stereotypów, nie powinny) – jednak gdy zostaną sprowokowane, czują się usprawiedliwione i są tak samo agresywne, jak mężczyźni
·         w związkach kobiety są tak samo agresywne jak mężczyźni, natomiast częściej niż oni biją dzieci i znęcają się nad nimi
·         ogólnie jednak to mężczyźni są bardziej skłonni do agresji – przy czym też częściej padają jej ofiarą

Share this:

KOMENTARZE

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Popieram. Jak ktoś chce być agresywny, niech sobie założy swojego bloga o agresji albo nauczy się walczyć ze swoimi kompleksami. (B)

Anonimowy pisze...

Bardzo dobrze zrobiłaś!
Na szczęście, wbrew pozorom Internet nie jest anonimowy i policja szybko namierzy szaleńca.
Ciekawe czy „Pan Wykładowca” będzie taki wygadany na spotkaniu face to face z policją.

Elwira

Darkness pisze...

Nudzi im się. Tez kiedys na swoim blogu miałam takie wpisy, ale dosłownie nic z nimi nie zrobiłam. Nie usunęłam i nie odpisalam. W końcu komuś sie juz nie chciało ich pisac. No, ale jak widać ten od Ciebie to chyba tylko tym żyje :/ i dobrze. Można miec swoje zdanie, ale takie wyzywanie to juz bezczelność :/