Z życia korpo… gorrrące emocje



Wreszcie przyszła zima – ta atmosferyczna, ta, której nie znoszę. Zaraz po przyjściu do domu, pracy czy innego zamkniętego pomieszczenia staram się jak najszybciej zniwelować działanie ujemnych temperatur – dokręcając grzejniki, włączając klimatyzację na grzanie lub bunkrując się w najcieplejszym kącie.

Odpowiedni klimat jest ważny – ważniejszy, niż powszechnie się uważa.

Pracownicy korporacji, którzy w dużych ilościach stłoczeni są na małych powierzchniach (w niewielkich pokojach albo na open space’ach) największe wojny toczą o klimat, tzn. temperaturę powietrza. Dzielą się na obozy zimno- i ciepłolubnych, grają w otwarte wojny lub podjazdowe – ktoś ukradkiem uchyli okno, inny włączy przyniesiony z domu grzejniczek.

Mało co wzbudza takie emocje, jak temperatura. Dlaczego?

Najpierw przyjrzyjmy się faktom.

Badania wskazują, że wraz ze wzrostem temperatury:

1. rośnie liczba zgłoszeń na policję (co oznacza, że rośnie liczba przestępstw)

2. rośnie liczba gwałtownych przestępstw (z użyciem przemocy). Co ciekawe, rośnie także liczba gwałtów – to dość paradoksalne, ponieważ wraz ze wzrostem temperatury obniża się popęd seksualny

3. większa jest liczba fauli w lidze baseballowej

4. najwięcej zamieszek ulicznych jest latem, przy czym, im gorętsze lato, tym większe prawdopodobieństwo ich wystąpienia

Ważne jest to, że dokonując przemocy, zachowując się agresywniej niż zazwyczaj czy biorąc udział w zamieszkach :) nie zastanawiamy się nad temperaturą otoczenia.

Jeszcze jedna ciekawostka na temat temperatury:

Wbrew temu, co się powszechnie uważa, podniesiona temperatura krwi o pół stopnia wywołuje emocje negatywne, obniżona o pół – emocje pozytywne.

I jeszcze o hałasie.

W 1975 roku został przeprowadzony uliczny eksperyment z kosiarką. Przypadkowi przechodnie spotykali na swojej drodze człowieka, który, w ich obecności potykał się, rozrzucając wokół siebie książki. Badano, ile procent przechodniów pomoże mu je zbierać.

Przy czym, w połowie przypadków przewracający się człowiek miał rękę w gipsie.

Dodatkowo, połowa badanych szła chodnikiem koło domku, przy którym włączona była bardzo głośna kosiarka do trawnika. Co się okazało?

Gdy przechodnie byli badani w ciszy (bez uciążliwej kosiarki w tle), 15% z nich pomogło, mijanemu na swej drodze gdy był zdrowy, a aż 80%, gdy miał rękę w gipsie. Tymczasem, gdy w tle była kosiarka, pomogło mu 15% zarówno gdy miał rękę w gipsie, jak i gdy był zdrowy.

Okazało się więc, że hałas mocno ograniczył chęć pomocy. Przy czym – co szalenie ważne – badani nie mieli świadomości, że hałas tak na nich wpłynął.

Wynika z tego, że w naszym otoczeniu jest całe mnóstwo czynników (takich jak hałas czy gorąco), które mają na nas olbrzymi wpływ, ale jesteśmy tego nieświadomi. Reagując w określony sposób zakładamy, że wiemy, co i dlaczego robimy. Okazuje się, że nie zawsze.

No i okazuje się, że warto, by korporacyjny klimat nie był zbyt ciepły;)

Przeczytaj też:
Z życia korpo...
Z życia korpo... Anna Karenina a dysonans poznawczy

Share this:

KOMENTARZE

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ciekawe badania. Czyli wynikałoby z nich, że Afrykańczycy są dużo bardziej agresywni od Polaków, Rosjan czy Niemców, bo żyją stale w cieplejszym klimacie. Są jakieś badania porównawcze, które by to potwierdziły?

Anna Matuszak pisze...

Niekoniecznie - Polacy, Rosjanie, Niemcy mieszkający blisko równika będą (generalizując) bardziej agresywni niż Afrykańczycy mieszkający np. na północy. W tej teorii nie chodzi o narodowość a o temperaturę otoczenia, która jest zmienna, więc w zmienny sposób wpływa na emocje i zachowanie:)

Ten wpływ temperatury fajnie widać na przykładzie Polski - kradzieże, rozboje itd. są znacznie rzadsze u nas zimą niż latem - jak wynika ze statystyk policyjnych.

Z badań mogę polecić przeprowadzone w zeszłym roku roku przez M. Burke i S. Harrisona (metaanaliza międzynarodowa)

Anonimowy pisze...

No ale przecież w Afryce temperatura otoczenia jest wyższa niż w Polsce, Niemczech czy Rosji. Więc tam mieszkańcy powinni być bardziej agresywni. To ty bierzesz pod uwagę narodowość, ja zakładam tylko klimat.

A to, że zimą jest mniej rozbojów niż latem to jest rzecz oczywista i nie trzeba być psychologiem, żeby to wiedzieć. Jest zimno więc ludziom nie chce wychodzić się z domu. Żadna wielka psychologia, na rowerach też mniej ludzi jeździ zimą niż latem.

Anna Matuszak pisze...

Tak jak napisałam - osoby przebywające w miejscach gdzie jest gorąco (np. blisko równika) przejawiają zachowania bardziej agresywne niezależnie od narodowości.

Chciałabym też zwrócić uwagę na problem korelacji (którą się posługujesz). Jednym z podstawowych problemów badań korelacyjnych jest orzekanie o przyczynach na podstawie przesłanek, które mogą być fałszywe. Fakt, że dwie zmienne są do siebie proporcjonalne (np. dojrzałość emocjonalna i długość stopy) nie oznacza, że jedna jest zależna od drugiej (dojrzałość emocjonalna nie wpływa na długość stopy - na oba wpływa rozwój). Tutaj popełniłeś ten błąd, orzekając, że mniejsza liczba przestępstw wynika z faktu, że ludzie nie wychodzą z domów. Zauważ, że cały czas mówimy przestępstwach wynikających z agresji. Zimą spada również chociażby liczba zgłoszeń przemocy domowej. Do tego nie trzeba wychodzić na mróz.

PS. Nigdy nie nazwałam się psychologiem - jeszcze nim nie jestem