Co film przyniósł psychologii w 2013 roku?

Krytycy filmowi mówią właściwie jednogłośnie – to był dobry rok dla kina. Ja również sporo dobrych obrazów widziałam, oczywiście koncentrowałam się na tych psychologicznych. Zrobiłam dla Was mały ranking – 9 najlepszych filmów 2013, poruszających w ciekawy sposób motywy psychologiczne.

Kryteria zestawienia:
- kolejność jest przypadkowa
- w zestawieniu znalazły się filmy, które swoją polską premierę miały w 2013 roku
- nie widziałam wszystkich premier zeszłego roku, więc jeśli czegoś bardzo ważnego zabrakło, co KONIECZNIE I BEZWARUNKOWO powinno się znaleźć:), to zachęcam do dopisywania w komentarzach
- starałam się nie spojlerować, a jak już spojleruję, to ostrzegam
- nieocenioną pomoc otrzymałam od mojego ulubionego filmoznawcy, który podrzucił mi do obejrzenia kilka wartych uwagi tytułów – Michał, dziękuję!

Frances Ha
Kategoria: psychologia rozwojowa
Oceny: Filmweb: 7,1/10, IMDB: 7,5/10
Moja ocena: 8/10 

Według Havighursta, ważnego psychologa rozwojowego, życie każdego człowieka można podzielić na okresy – a w każdym z nich, przydzielić człowiekowi odpowiednie tzw. zadania rozwojowe. Czyli we wczesnym dzieciństwie dzieci uczą się chodzić i mówić, a młodzież przygotowuje się do pracy zawodowej. Upraszczając, niewykonanie wszystkich zadań rozwojowych przeznaczonych na dany etap powoduje opóźnienia w rozwoju, co nie kończy się dobrze.
Tytułowa Frances Ha ma 27 lat i jest mniej-więcej w połowie etapu wczesna dorosłość (18-35). Jej zadania można sprowadzić do jednego – nauczenie się odpowiedzialności i „dorosłego życia”: znalezienie stałej pracy, męża, założenie rodziny. Nasza bohaterka jest pełna wdzięku i optymizmu i… kompletnie nie radzi sobie z dojrzewaniem, zwłaszcza, gdy dojrzewać zaczyna jej najbliższe otoczenie. Może brzmi dość banalnie, ale połączenie tej banalności i zwyczajności z niesamowitą gracją, z jaką Frances sobie nie radzi, stworzyło film nadzwyczajny.

Polowanie
kategoria: psychologia tłumu
oceny: Filmweb: 7,9/10, IMDB: 8,3/10
moja ocena: 8/10

Kilka, kilknaście lat temu sądy w Stanach Zjednoczonych zostały zalane pozwami dorosłych amerykanów, którzy pozywali swoich opiekunów czy rodziców za molestowanie seksualne w dzieciństwie. Masowe przypominanie sobie wypartych zdarzeń? Raczej nie, skoro druga fala masowych pozwów była skierowania przeciw terapeutom, którzy… zaindukowali pacjentom fałszywe wspomnienia dotyczące molestowania…
Własnej pamięci nie można nigdy na 100% ufać, tak jak temu, co mówią kilkuletnie dzieci, mające niesamowitą wręcz wyobraźnię. Co jednak, jeśli sprawa dotyczy podejrzenia pedofilii?
To przestępstwo powszechnie uważane za największą zbrodnię, jaką człowiek może wyrządzić innemu. Dlatego naszym, całkiem naturalnym zachowaniem jest „przede wszystkim bronić dzieci”. Dlatego wystarczy cień podejrzenia, by racjonalnie zachowujący się ludzie, przestali myśleć. By zaczęli zachowywać się automatycznie, chroniąc to, co najcenniejsze. A najlepszą obroną jest atak…
Czy można oczyścić swoje dobre imię po czymś takim? Jak może wyglądać zachowanie tłumu, jak może zmieniać się w czasie, począwszy od momentu zasiania wątpliwości? Co z tym może zrobić podejrzany?
“Polowanie” jest świetnym studium takiego przypadku.

Królowie lata
Kategoria: psychologia rozwojowa
Oceny: Filmweb: 7/10, IMDB: 7,2/10
Moja ocena: 9/10

To kolejny film o dojrzewaniu. Kolejna na wskroś banalna historia. O nastolatkach skłóconych z rodzicami, czujących się niezrozumianymi, pragnących wolności, przeżywających swoje pierwsze zakochania. Wszystko to, co tzw. adolescenci przeżyć muszą (według np. psychologii rozwojowej). Więc na pierwszy rzut oka jest to temat oklepany lub chociaż zwyczajny. Ale jest to też film o marzeniach – bo reżyser kradnie nam trochę marzenia z dzieciństwa – przynajmniej większości z nas. Czy to o wakacjach na bezludnej wyspie, czy to o domku (prawie) na drzewie. Film więc łączy z jednej strony zwyczajną historię, która mogłaby być prawdziwa, z drugiej strony przywołuje nostalgię za dzieciństwem, a z trzeciej – przenosi w cudowny, baśniowy świat (a to za sprawą fantastycznej scenerii). Efekt rozmarzenia murowany.

Cezar musi umrzeć
Kategoria: wpływ społeczny
Oceny: Filmweb: 6,8/10, IMDB: 7,3/10
Moja ocena: 7/10

Grupy w jakiś sposób odizolowane od społeczeństwa bardzo często zaczynają żyć pewnymi iluzjami. Członkowie grupy przekonują siebie nawzajem lub utwierdzają w przekonaniach, które nie są zgodne z prawdą. Zaczyna się zazwyczaj od delikatnych sugestii, które stają się „prawdami absolutnymi”. Dzieje się to często, a historia zna wiele tragicznych skutków tego mechanizmu, jak choćby grupy faszystów z czasów III Rzeszy, które głęboko wierzyły w słuszność swojej ideologii.
Zazwyczaj, by zadziałał ten mechanizm, potrzebny jest jakiś impuls, lub osoba, która pierwsza przyjmie dany sposób myślenia.
Grupą wyizolowaną na pewno są więźniowie.
Akcja „Cezara…” toczy się właśnie w więzieniu. Włoscy przestępcy otrzymują możliwość zagrania w sztuce teatralnej na temat zamachu na Juliusza Cezara. Sztuka staje się dla więźniów z jednej strony odskocznią od szarej, ponurej, pełnej beznadziei codzienności, z drugiej zaś strony – wciąga, staje się obsesją, uzależnia. Zmienia rzeczywistość nie tylko poszczególnych więźniów, ale też rzeczywistość całego więzienia – stosunków między ludźmi i ról, jakie pełnią w grupie.
Ponadto, „Cezar musi umrzeć” ma znamiona paradokumentu. Twórcy nie oceniają, a przedstawiają jedynie historię, proces następujących zmian. I to jest najciekawsze.

Jobs
kategoria: psychopatologia
Oceny: Filmweb: 6,1/10, IMDB: 5,9/10
Moja ocena: 6/10

Wielu z was pewnie zdziwi przyporządkowanie tego filmu do kategorii psychopatologia. O tym, że Steve Jobs uważany jest za osobę z narcystycznym zaburzeniem osobowości pisałam już w poście o założycielu Apple. Historie wielkich ludzi, których geniusz w dużej mierze bierze się z problemów psychicznych są arcyciekawe. I tak, patrząc na „Jobsa” z perspektywy psychologicznej, wygląda film: geniusz, który nie radził sobie z rzeczywistością. Natomiast, przyznać trzeba, że poza walorami psychologicznymi, raczej niewielką wartość ma ten film dla nie-fanów Apple’a.

Sklep dla samobójców
kategoria: psychopatologia
oceny: Filmweb: 6/10, IMDB: 6/10
moja ocena: 6/10

Kojarzycie akcję fundacji Rak’n’roll sprzed chyba 2 lat? Po raz pierwszy kampania społeczna, mówiąca o koszmarnej chorobie, jaką jest rak (w tym wypadku rak piersi) była zrobiona z jajem. Kobiety, przeżywające traumę, które utraciły piersi, które przeszły chemię, wyskoczyły z hasłem „Zbieramy na cycki, nowe fryzury i dragi”. Temat trudny i (niestety) niemedialny, został przedstawiony w ciekawy sposób. Podobnie jest z filmem „Sklep dla samobójców”. Bo depresja też jest koszmarem. A „Sklep…” to pierwsze filmowe pokazanie tego tematu nie w sposób depresyjny (jeśli wcześniej jakieś było, dajcie znać!). Pierwszy raz widzę depresyjny temat, który nie zniechęca od pierwszej sceny, a intryguje tematem z świetnym potencjałem (mniejsza o to, czy wykorzystanym) i świetną kreską, bo ta animacja wizualnie jest świetna.
„Sklepowi…” poświęciłam też osobny post – do przeczytania tutaj.

Panaceum
kategoria: psychopatologia
Oceny: Filmweb: 7,1/10 IMDB: 7,1/10
Moja ocena: 7/10

Od pewnego czasu w Polsce trwa kampania społeczna „Mam terapeutę”. Jej zadaniem jest walka z negatywnymi stereotypami dotyczącymi osób, które korzystały lub korzystają z pomocy psychologicznej. Pokazanie, że jeśli chodzisz na terapię, nie oznacza, że musisz być chorym psychicznie.
W Polsce, czy wręcz w Europie wciąż mamy z tym problem. Gdy masz problem z zębami, chodzisz do dentysty i się tego nie wstydzisz. Wiesz, że próba leczenia ich samemu może skończyć się tragicznie. Gdy masz problemy natury psychologicznej, próbujesz rozwiązać je samemu, nie szukając pomocy profesjonalistów.
Rzecz się, bardzo powoli, ale jednak zmienia, w dobrą stronę. Jednak wciąż pod tym względem istnieje szalona przepaść np. ze Stanami Zjednoczonymi.
To tylko jeden z wielu wątków (naprawdę wielu!), które pojawiają się w „Panaceum”. Film momentami na mocno bzdurne rozwiązania fabularne, jednak świetnie pokazuje środowisko psychoterapeutów – ich problemy i ryzyko zawodowe.

Kapitan Phillips
kategoria: psychologia kryminalistyczna
oceny: Filmweb:8,1/10, IMDB:8,1/10
moja ocena: 6/10

Uwaga – spojler!
Ben Lopez, w swojej książce o negocjacjach z porywaczami (szczegółowo rzecz – i książkę, i negocjacje – opisałam w tym poście) poświęca jeden rozdział piratom somalijskim. To zupełnie inna kategoria negocjacji, związana przede wszystkim z tym, że piraci mają czas. Zazwyczaj przestępcom się spieszy – każdy dzień negocjacji to dla nich coraz wyższe koszty (utrzymanie ofiary w miejscu, w którym nikt jej nie znajdzie, koszt strażników, wyżywienia) i coraz większa szansa, na zdemaskowanie-namierzenie. W przypadku piratów somalijskich natomiast żaden z tych czynników nie wchodzi w grę. Więźniowie (osoby znajdujące się na porwanym statku) mają i wikt (ze statku – w końcu wypłynęli na wiele miesięcy), mają gdzie być przetrzymywani. Dlatego negocjacje z piratami ciągną się zazwyczaj miesiącami (trwa to około pół roku (!)). Oczywiście dużo szybciej byłoby odbić więźniów, ale jest to i kosztowne i mocno ryzykowne – a przecież nikt nie będzie narażał bez powodu cywili. Negocjatorzy podkreślają jednoznacznie – jeśli zależy ci na życiu zakładników, nie myśl o przemocy, pertraktuj.
Nie rozumiem więc zupełnie tego, co wydarzyło się w Kapitanie Philipsie (i w życiu, bo film powstał na bazie wydarzeń z 2009 roku i rzeczywiście porwanego statku/ kapitana) – bezsensownej przemocy i bezsensownej śmierci. Piraci chcieli negocjować, nie dano im jednak takiej możliwości, narażono na śmierć zakładnika.
Z drugiej strony w „Kapitanie…” jest kilka świetnych scen na temat sztuczek negocjacyjnych i dla nich właśnie warto obejrzeć ten film.

Poradnik pozytywnego myślenia
kategoria: psychopatologia
oceny: Filmweb: 7,9/10, IMDB: 8,3/10
moja ocena: 8/10

Jest trochę elementów w tym filmie, które mnie drażnią, głównie przez swoją naiwność lub stawianie psychologii w złym (i nieprawdziwym!) świetle. Mamy tu kilka rażących błędów (w książce też zresztą trochę ich jest, choć znacznie mniej) np. psychoterapeuta, który świadomie i specjalnie prowokuje pacjenta niestabilnego emocjonalnie (co jest niedopuszczalne w praktyce terapeutycznej i niepotrzebne – bo niby co chciał przez to uzyskać?), mamy główną wymowę filmu, która już chyba bardziej naiwna być nie mogła (miłość zwycięży wszystko – no cóż, to w końcu też komedia romantyczna). Ale jest i kilka elementów cennych, dzięki którym obraz Russella znalazł się w tym rankingu:)
„Poradnik pozytywnego myślenia” fajnie pokazuje, jaką pasja może mieć moc terapeutyczną. Wiadomo, to amerykański film, więc musi być ona połączona z miłością i rywalizacją (zgadnijcie, czy zwycięską), ale nie to mam na myśli. Psychologowie humanistyczni powiedzieliby – nie wynik twórczości, lecz samo dążenie. Pasja to cel, ucieczka od problemów, samorealizacja.
Druga rzecz dotyczy kwestii tytułowej – pozytywności. Nauczyliśmy się trochę myśleć, że amerykański optymizm jest zgubny i naiwny. Jeśli masz problemy psychiczne, przeżyłeś załamanie nerwowe – już po tobie. Może kiedyś się jakoś podźwigniesz, ale nie spodziewaj się więcej ponad „jakoś”. Wolę wersję z „Poradnika”.
Trochę o tym filmie pisałam też tutaj.


To tyle ode mnie. Macie coś do dodania?:)


Share this:

KOMENTARZE

27 komentarze:

Anonimowy pisze...

Twój ulubiony filmoznawca mówi: "ależ nie ma za co!", jednocześnie zastrzegając, że jego zdaniem to wcale nie był taki dobry rok w kinach ;)

Anna Matuszak pisze...

Ale top 9 zacne:)

psycholog pisze...

Bardzo mało jest dobrych filmów psychologicznych. Reżyserzy przeważnie przedstawiają ludzi takimi, jakimi chcieliby ich widzieć inni ludzie (szlachetni bohaterowie, herosi, na końcu oczywiście musi być happy and itd. - wiadomo, film to droga sztuka i musi przynajmniej na siebie zarobić), albo - ci ambitniejsi - takimi, jakimi sami ich widzą. Przeważnie nie ma w to wiele wspólnego z prawdziwą psychologią, która jest smutna, pesymistyczna i ponura. Przy czym psychologii lepiej szukać w mniej znanych filmach mądrych reżyserów, a nie filmach wrzucanych do gatunku "psychologiczny". Dobry film psychologiczny to nie dramat psychologiczny, tylko dzieło mądrego reżysera uważnie obserwującego ludzkie zachowania. Równie dobrze może to być film akcji. Ludzie w rzeczywistości nie są szlachetni, nie szukają prawdy, nie zachowują się bohatersko w dramatycznych sytuacjach, nie godzą się na poświęcenie. Dowiodło tego wiele badań z psychologii społecznej. Mimo że bardzo chcielibyśmy, żeby tacy byli. Rządzi nami zwierzęcy instynkt. Mordercy w rzeczywistości nie są filozofami, zawsze potrafiącymi mądrze uzasadnić swoje postępowanie, a jedynie pospolitymi, bezmózgimi idiotami. Ludzie zawsze mają na uwadze przede wszystkim swój prywatny interes i w sytuacji zagrożenia życia są gotowi poświęcić życie nawet najdroższej osoby, aby tylko ocalić własne, a na końcu i tak umierają przypadkowo, bezradnie, bez oporu. Ale tego nie kupią miliony ludzi w kinach. Dlatego więcej dowiaduję się o ludziach, oglądając filmy przyrodnicze niż wypociny humanistów żyjących iluzją, nie znających podstaw psychologii empirycznej.

Kamil W pisze...

No nie wiem czy ten 2013 był takim dobrym filmowym rokiem. Co tam ciekawego się pojawiło?

Anna Matuszak pisze...

Nie podzielam tego zdania - nie uważam, by psychologia była smutna, pesymistyczna, ponura. Przykład pierwszy z brzegu - psychologia humanistyczna, bardzo wierzy w człowieka:)
Strasznie smutne, pesymistyczne i ponure jest z kolei to, co piszesz. Jasne, wiele badań (i historia ludzkości) pokazały, że ludzie potrafią być okrutni, egoistyczni itd, ale pokazały też rzecz zgoła odwrotną.
Uważam, że gdyby świat był taki, jakim go rysujesz, niemożliwe byłoby istnienie społeczeństw

Anna Matuszak pisze...

Kamil - 9 przykładów powyżej:)

Kamil W pisze...

Tak jak pisały na Filmwebie Bambosze Mojej Babci, którymi jestem stwierdzam iż Kapitan Phillips to dziadostwo, w którym tylko gra Hanksa się wyróżnia. Poza darciem ryja.
Poradnik jest zacny aczkolwiek ja go uważam za film roku 2013.
Pozostałych jeszcze nie widziałem.

Anna Matuszak pisze...

a to już wiesz, rzecz gustu ;)

Kamil W pisze...

Dupa tam.

psycholog pisze...

Psychologia humanistyczna właśnie żyje mitami na temat człowieka. W większości nie opiera się na empirycznych badaniach, a jedynie spekulacjach filozoficznych, które są niepotwierdzone przez badania naukowe albo też w ogóle niefalsyfikowalne. Wiara w człowieka to jeszcze za mało, żeby trafnie opisać jego naturę. Zaś prawdziwa nauka zawsze oddziela życzeniowość od faktów. To, co piszę, nie jest pesymistyczne - to ludzie nauczeni są żyć mitami na swój temat, przez co prawda brzmi dla nich pesymistycznie, brutalnie. Nie mogą pogodzić się z prawdą na swój temat, w związku z czym malują (m.in. w filmach) idealistyczny obraz człowieka. Przez co mało jest tam psychologii, która przecież ma pokazywać prawdziwą, a nie wyimaginowaną naturę człowieka, prawda? Co do społeczeństw, to ich istnienie służy przede wszystkim społeczeństwom, a nie jednostkom, przez co pociąga za sobą wiele negatywnych zjawisk, takich jak konformizm, oportunizm, posłuszeństwo autorytetom, hierarchię, unifikację ludzi i wiele innych rzeczy. Mało to było przedstawianych w klasyce literatury (i filmach też) konfliktów na linii człowiek-społeczeństwo? Polecam jakiś dobry podręcznik do psychologii społecznej - na pewno też wybór filmów z punktu widzenia psychologii będzie wówczas bardziej trafny.

Anna Matuszak pisze...

Po pierwsze - mówisz, że psychologia jest smutna, pesymistyczna. Z założeniami psychologii humanistycznej można się nie zgadzać, można ją negować, ale trudno zanegować jej istnienie, bo to w końcu jeden z ważniejszych nurtów w psychologii. A tym samym jest tą częścią psychologii, która nie jest ani smutna, ani tym bardziej pesymistyczna. To oczywiście tylko przykład, będący argumentem przeciw Twojej tezie.

Po drugie - inny punkt widzenia nie musi wiązać się z niewiedzą, którą mam wrażenie, że mi sugerujesz, proponując podręczniki. Dla mnie to, co wykazali Zimbardo czy Milgram są tylko jedną stroną medalu. Wszystko zależy od interpretacji.
Czy nie jest czasem tak, że wybierasz tę, która stawia człowieka w złym świetle? Pomijając naprawdę wiele aspektów pozytywnych, takich jak chociażby altruizm czy... pozytywne strony konformizmu, który podajesz jako tylko negatywne zjawisko (polecam lekturę np. Aronsona;P)

Anonimowy pisze...

Nie wszystkie filmy z wymienionych (Sklep dla samobójców, Panaceum) mnie zaciekawiły na tyle by o nich pamiętać. Jak jeszcze w przypadku Sklepów temat lotny, tak Panaceum strasznie nudny jest. Przez Poradnik.. nie potrafię się przebić, ostatnio wytrzymałam kwadrans ;-) Jobs mi się podobał, bo w odróznieniu do wielu osób nigdy nie zagłębiałam się w temat powstania Apple'a, więc był to przyjemna powtórka z historii rozwoju komputeryzacji, kto mu w tym pomagał (o tym się nie mówi) i jak to wygladało od strony finansowania jego projektów. Media kreują obraz specyficznego gościa o dużej inteligencji. Zawsze mnie interesuje co jest za ta fasadą i jak to się zmieniało w czasie, kto i w jakim stopniu miał na niego wpływ. Reszty nie widziałam.
Od siebie z punktu widzenia psychologii dodałabym historię rodzinną "Jesień w hrabstwie Osage" /po samobójczej śmierci ojca na jego pogrzeb zjeżdza rodzina, wychodzą sekrety, pretensje rodzi się przy tym dużo emocji, agresji/ - bardzo ciekawy film. Z polskich "Chce się żyć" - historia życia chłopaka z porażeniem mózgowym, jego rodziny, ludzi z którymi styka się na drodze swojego życia. Niezwykle wzruszający, tragi-komiczny film.
Nie wiem czy do ulubionych, ale pod względem tematyki do przemyślenia "Don Jona", który traktuje o studencie uzależnionym od pornografii. Film jest refleksją na temat miłości /czego szukamy, co to jest, jak to ma wyglądac/ przez pryzmat obecnej popkultury, konsumpcjonizmu, nadmiernego korzystania z pornografii i tego jak to oddziaływuje na nas samych, zniekształcając odbiór ale i własne zachowania. "Koneser" to historia wielkiej miłości pomimo starości i wiązącej się z tym naiwności. Studium starego kawalera, który pomimo dojrzałości , wiedzy pada łupem kradzieży. Ciekawi świat kolekcjonerów i sztuki odmalowany w tym obrazie. Film akcji "Trans" o możliwościach hipnozy. Trzyma w napięciu i do konca nie wiadomo o co chodzi i kto po której stronie znajduje się.

Anna Matuszak pisze...

Nie widziałam filmów, które podajesz - będę mieć co robić po sesji, dzięki!:) Poza jednym wyjątkiem - Trans - nie zgadzam się z tym, że film mówi o możliwościach hipnozy. Moim zdaniem jest wręcz odwrotnie:) Mówi o zjawiskach paranormalnych, które nazywa błędnie "hipnozą": http://www.psycho-tropy.org/2013/07/co-to-jest-hipnoza-i-co-nia-nie-jest.html

psycholog pisze...

To, że coś jest ważnym nurtem w psychologii, jeszcze nie oznacza, że posiada monopol na prawdę. Wydaje mi się, że bardzo mało orientujesz się jeszcze w psychologii, stąd nie potrafisz odsiewać ziarna od plew. Psychoanaliza jest jeszcze ważniejszym i starszym nurtem w psychologii, a jednak powszechnie jest ona już uznawana za pseudonaukę. Poza samymi psychoanalitykami, którzy wciąż w nią wierzą i rozwijają ten nurt. A co powiesz np. o NLP czy kinezjologii edukacyjnej? To również nurty bardzo popularne w psychologii, a jednak mające bardzo mało wspólnego z wiedzą naukową. To samo dotyczy wielu historyjek opowiadanych przez psychologów humanistycznych. Wiedziałaś o tym, że np. teoria hierarchii potrzeb Maslowa (jedna z popularniejszych koncepcji w psychologii humanistycznej) nigdy nie została zweryfikowana empirycznie, a wręcz badania zaprzeczyły prawdziwości większości tez Maslowa? W psychologii powstaje wiele podobnych koncepcji, tworzonych w oderwaniu od rzeczywistości. Żeby je zweryfikować, potrzebna jest nie tylko wiedza z podręczników do psychologii, ale także z nauk biologicznych (ewolucjonizmu, neurobiologii, zoologii, socjobiologii, genetyki, etologii i in.), socjologii, nauk kognitywnych, a nawet fizyki. Polecam np. stronę i książkę dra Tomasza Witkowskiego, który - z wykształcenia psycholog - zajmuje się demaskowaniem wielu bzdur funkcjonujących w psychologii.

Na marginesie, nie ma czegoś takiego, jak różne interpretacje. Jeśli teoria naukowa dopuszcza różne interpretacje, to znaczy, że nie jest teorią naukową. Jest niefalsyfikowalna. Zasada falsyfikacjonizmu jest podstawowym kryterium odróżniającym naukę od pseudonauki. Teorie naukowe są ścisłe. Polecam np. Kuhna. Natomiast altruim wyewoluował w przyrodzie tylko dlatego, że stanowi odmianę egoizmu. Gdyby przyroda nie rządziła się egoistycznymi prawami, altruizmu w ogóle by nie było. Ba, nie byłoby przyrody. I człowieka też. Tu z kolei odsyłam do książek biologów i psychologów ewolucyjnych: Dawkinsa, Pinkera czy Bussa. Dość jasno oni przedstawiają, skąd wziął się altruizm i że wcale nie jest on takim pozytywnym zjawiskiem, jak większości z nas się wydaje.

Anna Matuszak pisze...

No cóż, jesteśmy chyba na etapie, w którym próbujesz mi powiedzieć "mam monopol na prawdę i wiedzę, jeśli myślisz inaczej niż ja, to się mylisz i nie posiadasz wiedzy".

Tym samym nie widzę sensu dalszej dyskusji.

Anonimowy pisze...

Polecam obejrzeć film 'Odmienne stany moralności'.

psycholog pisze...

No cóż, sama prosiłaś się o kłopoty, droga studentko. Zostawiłaś na tyle dużo śladów w internecie, że wystarczyło parę chwil, żeby zorientować się, kim jesteś oraz co i gdzie studiujesz. Tak się szczęśliwie składa, że jestem wykładowcą akademickim i również wśród pracowników SWPS w Sopocie mam wielu bardzo dobrych znajomych (jak mały jest ten świat!). Możesz być pewna, że zadbają o to, żeby szczególnie dokładnie sprawdzić stan twojej wiedzy psychologicznej. Tak ostrzegam, żebyś się nie zdziwiła. Sam też miałem takie studentki, co to łapały pięć srok za ogon, przez co niczego dobrze nie opanowały. Moim zdaniem nie zasługujesz na tytuł magistra psychologii (ale oczywiście jest to wyłącznie moje zdanie). Sądząc jednak po tym, co nam tutaj zaprezentowałaś, bardzo mało prawdopodobne jest, że wypadniesz pozytywnie także u swoich wykładowców. Zawód psychologa jest zawodem bardzo odpowiedzialnym społecznie, w związku z czym nie powinni w nim pracować przypadkowi ludzie. Chyba zgodzisz się ze mną przynajmniej w tej kwestii? Mimo to życzę powodzenia na studiach. Wierzę, że nie stracisz swojego wrodzonego optymizmu, gdyby tym razem ci go zabrakło.

Kamil W pisze...

Hoho, groźnie się zrobiło. Dobrze, że ja już niczego nie studiuję, bo jeszcze pan psycholog by mnie znalazł :D

Anna Matuszak pisze...

Z zasady usuwam komentarze które są spamem albo takie, które obrażają bezpodstawnie mnie lub czytelników bloga. Gróźb tu jeszcze nie było :)

O tym, co i gdzie studiuję nie trzeba google'ować. Wszystko dokładnie opisałam w zakładce "o mnie".

Anna Matuszak pisze...

Kamil W - studiowanie jest super!:) Ale jak widać, czasem może być niebezpiecznie ;)

Kamil W pisze...

Wiem, że jest super. Studiowałem kiedyś.

Anonimowy pisze...

sory Robaki... nie ma psychologii ani w filmach ani w podręcznikach do psychologii.
Psychologia jest na ulicy, na przystanku, w sklepie i w Waszych domach.
dla sprostowania:
większość filmów pokazuje zachowania życzeniowe...
z kolei podręczniki pokazują jak zachowało się 12 tuzinów amerykańskich studentów wypełniając kwestionariusz. ot cała książkowa psychologia.

PS. Google powinno zmienić obsadę, strasznie upierdliwe to dodawanie komentarzy.

PPS. tak sobie jeszcze myślę, że więcej jest psychologii w Waszych komentarzach niż w co niejednym filmie.

PPS. ogólnie zestawienie mi się podoba :) ukłony dla autora :)

Anonimowy pisze...

Bardzo ciekawe zestawienie filmów. Wygląda na to, że kilka najbliższych wieczorów mam już zajęte ;) Duże podziękowania dla Autorki za wybór :) A może by tak zestawienie filmów psychologicznych wszechczasów?

@Anonimowy: Niestety nie do końca masz rację. Mnie na studiach uczono, że psychologia bada mechanizmy a nie postawy. Dlatego dopuszcza się badania na studentach pod warunkiem, że kontroluje się zmienne uboczne mogące mieć wpływ na wyniki badań. Większość mechanizmów zachowania jest wspólnych dla wszystkich ludzi, np. w słynnym badaniu Milgrama na posłuszeństwo wobec autorytetów mniej więcej takie same wyniki uzyskiwano badając studentów jak i inne grupy ludzkie. Nie deprecjonujmy więc tak psychologii akademickiej, gdyby nie ona, nie mielibyśmy takiej wiedzy o ludziach jakiej dostarczyły na przykład eksperymenty Milgrama. Pozdrawiam :)

Anonimowy pisze...

Dziękuję za zestawienie i opisy. Ja oglądałam Polowanie. Bardzo duże wrażenie na mnie wywarł realnością tego, co tam się wydarzyło. Skandynawskie tło też nadaje mu smaku.
Chciałabym pogratulować studentce elegancji i opanowania w rozmowie z oczytanym aczkolwiek mało kulturalnym psychologiem podpisującym się znajomościami (hmm). Aha i przypomniał mi się Układ zamknięty ;) ale nie wiem czy to 2013. Pozdrawiam autorkę.

Anna Matuszak pisze...

Dziękuję:) "Polowanie" jest mocne, mnie przede wszystkim zmiażdżyła ostatnia scena, gdy już-już wydawało się, że będzie dobrze... No, ale nie chcę za dużo spojlerować tym, którzy jeszcze nie widzieli.

Nad "Układem..." mocno się zastanawiałam, zwłaszcza, że mam do tego filmu sentyment za sceny ukazujące piękne Trójmiasto:) Ale ostatecznie się nie zmieścił, choć tak sobie teraz myślę, że powinien był:))

Katarzyna G. pisze...

A moim zdaniem psycholog powinien być eklektyczny.

Szczerze mówiąc to przykro czyta się takie komentarze wykładowcy w stronę studenta. Dla mnie to jest brak szacunku do drugiej osoby. Poza tym odniosłam wrażenie, że została tutaj złamana podstawowa zasada komunikacji, że jedna ze stron tylko słyszała, a nie słuchała.
To, że ktoś ma odmienne zdanie, nie oznacza, iż jest ono jedyne i właściwe. To, że ktoś jest jeszcze studentem nie oznacza, że jest gorszy od wykładowcy, bo oboje wciąż się uczą. Nauka cały czas się rozwija i powinniśmy być otwarci na sugestie innych.

Czytając komentarz z 26 stycznia 2014 20:37 poczułam się tak jakbym czytała wypowiedź człowieka, który dopiero od kilku lat jest wykładowcą i JUŻ zapomniał jak to jest być studentem. Jakby miał monopol na racje, bo jest na wyższym levelu, bo zajmuje wyższe stanowisko. To przykre. Cenię sobie ludzi, którzy po mimo kilku tytułów wzwyż ode mnie i ogromu wiedzy, który posiadają wciąż pamiętają jak to jest się uczyć i są otwarci na dyskusję ze studentami bez zniżania ucznia do poziomu taboretu.

Podsumowując: zapomniał wół jak cielęciem był.

Pozdrawiam i przepraszam, że odeszłam od głównego tematu wpisu na stronie.
Mam nadzieję, że z powodu tego komentarza nie zostanę oblana na kolejnych kolokwiach i egzaminach :)

Anonimowy pisze...

Panie Psychologu, mam nieodparte wrażenie, że wiedzę naukową ma Pan bardzo szeroką, ale brakuje Panu pewnej, niezwykle istotnej każdemu naukowcowi, cechy. Mianowicie pokory...(oraz zdrowego poczucia własnej wartości). Tego Panu życzę.
Małgosia