Wpis, którego nie zapomnisz. Memento


Wyobraź sobie sytuację, w której od kilkudziesięciu lat cały czas żyjesz w teraźniejszości. Nie wiesz, co wydarzyło się 15 minut temu, pół godziny temu, dzień temu. Za piętnaście minut, nie będziesz pamiętać, co działo się teraz. Otacza Cię więc tu i teraz. Bez przerwy. Jeśli obejrzałeś „Memento”, wiesz o czym mówię. Z tym, że taka sytuacja, to nie wyobraźnia twórców filmu. To utrata pamięci krótkotrwałej. Możliwa, potwierdzona przypadkami klinicznymi.


Wieczna przeszłość, wieczna teraźniejszość
Jimmie G. zdiagnozowany został w Nowym Jorku w 1975 roku, przez Oliviera Sacksa – neurologa, klinicystę, autora fenomenalnej książki „Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem”. Sacks opisuje w niej przypadki medyczne, traumatyczne, nieuleczalne, ale niesamowite, ciekawie pokazujące, do czego zdolny jest nasz mózg. Jednym z tych przypadków jest właśnie człowiek żyjący cały czas w teraźniejszości.

W wielkim skrócie – ludzie dysponują trzema rodzajami pamięci – sensoryczną (trwającą ułamki sekund), krótkotrwałą (do kilku minut) i długotrwałą (na całe życie). Jimie G. – najprawdopodobniej ze względu na nadużywanie alkoholu – utracił możliwość „korzystania” z pamięci świeżej, czyli krótkotrwałej. Żył cały czas w 1945 roku. Wszystko, co zdarzyło się później, zapomniał i… wciąż zapominał. To, co udało mu się przed rokiem 1945 zapamiętać (informacja bezpiecznie przeszła z – wtedy jeszcze sprawnej – pamięci krótkotrwałej i dostała się do działającej pamięci długotrwałej), pamiętał z najmniejszymi szczegółami.
Po 1945 roku, w ciągu kilkudziesięciu sekund zapominał, co się do niego mówiło, co mu się pokazywało…
Nowo poznani ludzie? Zapomniani. Nowe miejsca? Zapomniane. Brat „zapominalskiego”, po kilkudziesięciu latach nie był już przez niego rozpoznawany („Co pan mówi! Mój brat jest młodym człowiekiem, niedługo będzie się żenił!”)

Sacks, zajmujący się przypadkiem Jimmiego G. zaproponował, by ten prowadził dziennik. Nie zdało to jednak egzaminu. Albo bez przerwy gubił swój notatnik (zapominał o jego istnieniu), albo… nie pamiętał swoich wcześniejszych zapisków.

Medycyna zna więcej przypadków takiej, właściwie kompletnej, natychmiastowej utraty pamięci krótkotrwałej – na szczęście zazwyczaj jest to zdarzenie krótkotrwałe, pamięć samoistnie powraca. Ma to nawet swoją nazwę – przejściowa amnezja globalna. W kilka chwil można stracić („skasować sobie z umysłu”) kilka czy nawet kilkadziesiąt lat życia…

Motyw prawie natychmiastowego zapominania wykorzystał najpierw Jonathan Nolan w swoim opowiadaniu, a następnie Christopher Nolan w głośnym filmie „Memento” z 2000 roku. Skąd wiem, że opierał się na historii pacjenta Sucksa? Przypomnijcie sobie (sic!) jak nazywa się bohater, na którego poluje główna postać.
Oczywiście Nolan, dla celów zapewne komercyjnych, historię nieco podkręcił, wprowadzając trochę nieprawd – chociażby wydłużając pamięć krótkotrwałą do nawet kilkunastu minut. Mimo to warto film obejrzeć, pokazuje on, jak bardzo osadzeni jesteśmy w teraźniejszości i pozbawieni możliwości funkcjonowania, bez pamięci. A wręcz – pozbawieni tożsamości.

Ku pamięci
Funkcjonujemy z trzema rodzajami pamięci – wykorzystujemy oczywiście wszystkie 3, a utrata którejkolwiek z nich – jak pokazał przypadek Jimmie G. – prowadzi do katastrofy.
Pierwsza, pamięć sensoryczna, to nawet nie tyle pamięć, co dostrzeganie i odbieranie tego, co dzieje się w otoczeniu. Trwa ułamki sekund, jest zauważaniem czegoś, usłyszeniem dźwięków, poczuciem zapachu itd. Dopiero, jeśli zwrócimy na daną rzecz uwagę, przejdzie ona do pamięci krótkotrwałej – ta może trwać do kilku minut.
Gdy próbuję zapamiętać właśnie zobaczony numer rejestracyjny samochodu, powtarzam go sobie by… nie uleciał z pamięci krótkotrwałej. Często się tak zdarza, bo pamięć krótkotrwała nie tylko jest krótka;) ale też ma ograniczone możliwości – jest niewielka, coś, nowa informacja może mnie rozproszyć i numer rejestracyjny zniknie z pamięci…
Powtarzanie jest najlepszą drogą, by dana informacja znalazła się w pamięci długotrwałej. Stąd, wbrew pozorom, nic nie ulatuje. Trudno to zbadać, ale najprawdopodobniej ma ona nieograniczoną pojemność. Dlaczego w takim razie przypominanie sobie dawnych faktów jest trudne? Właśnie ze względu na tę wielkość – jeśli informacja nie została „we właściwy” sposób zapamiętana, nie została włożona do odpowiedniej szufladki, to może to być szukanie igły w stogu siana.

Ku pamięci 2
By Wam nie uleciało :) Przypominam, że psycho-tropy.org można też lubić na Facebooku – TUTAJ. Nie zapomnicie o żadnej notce!

Share this:

KOMENTARZE

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Któregoś letniego dnia wybrałam się do bankomatu w wiadomym celu wypłacenia gotówki. Karty, PIN-u, używam od wielu lat niemal codziennie. Niekiedy kilka razy dziennie. Jednak tamtego feralnego dnia stanęłam przed bankomatem, szybkim ruchem wyciągnęłam kartę z portfela i wsunęłam ją do podajnika. W tej samej chwili uzmysłowiłam sobie, że kompletnie nie pamiętam pinu. Było to dla mnie tak wielkim zaskoczeniem, że obróciłam się do pozostałych osób stojących w kolejce i powiedziałam z przerażeniem: "Boże, nie pamiętam PIN-u"

Możecie sobie wyobrazić rekacje ludzi. Ja ich oczywiście nie pamiętam, ale dziś śmieszy mnie ta sytuacja. Naprawdę przeraziłam się nie na żarty. To tak jakby ktoś wyczyścił mi w jednej chwili pamięć.

Po kilku minutach pamięć jednak wróciła.

Pozdrawiam,
Ewa

Anonimowy pisze...

...miałam to samo! ale nie z PINem, tylko z loginem do konta bankowego. ten sam numer od wielu lat, a pewnego dnia po prostu go nie pamiętałam. Cała przerażona dzwonie do męża, że nie znam swojego loginu! Gdy tylko wymienił pierwsza literę wszystko się przypomniało:)Było to bardzo dziwne przeżycie. Oby więcej się nie powtórzyło:)

Anonimowy pisze...

A Ja miałem coś takiego z kodem do domofonu. No Szok! Stoje i klne. Jak mogłem zapomnieć czterech cyfer których używałem setki razy?