Słodki, zakazany owoc: „Kapuściński non-fiction” (+konkurs!)



Sąd najwyższy zablokował właśnie, na wniosek Alicji Kapuścińskiej, wdowy po Ryszardzie, dystrybucję książki Artura Domosławskiego „Kapuściński non-fiction”. Działanie poparło wydawnictwo Świat Książki, które publikację wydało. Chyba bardziej głupio postąpić nie mogli – teraz się zacznie…

O co chodzi?
W 2010 roku pojawiła się, dość głośna wtedy książka „Kapuściński non-fiction” obszerna, wielowątkowa biografia Ryszarda Kapuścińskiego. Córka reportera i jego żona od początku robiły wszystko, by publikację wstrzymać – nie udało się, sąd najpierw niższej instancji, a następnie apelacyjny odrzuciły te wnioski. Było trochę szumu wokół książki, głównie ze względu na dość kontrowersyjne wątki dotyczące życia prywatnego Kapuścińskiego. Zapewne każdy, kto o tej pozycji słyszał, już się z treścią zapoznał. Miał na to 3 lata. Zresztą szacuje się, że zdecydowana większość nakładu się sprzedała (150 tys.).
Ja sama o publikacji zapomniałam. Aż do teraz.
W zeszłym tygodniu media obiegła informacja, że wydawca, Świat Książki, zawarł porozumienie z rodziną reportera, co zaowocowało wstrzymaniem dystrybucji książki. Oznacza to, że nie można już jej kupić w księgarniach.

Głupio, głupiej, najgłupiej
Przyznaję od razu – książki nie czytałam. Nie wiem, czy rzeczywiście jest aż tak kontrowersyjna. Rozumiem prawo rodziny do bronienia swojego wizerunku i wizerunku bliskiego zmarłego. Ale był na to czas 3 lata temu, PRZED lub TUŻ PO jej wydaniu. Mamy w Polsce kilka książek, które zostały tak zablokowane (choćby „Nocnik” Andrzeja Żuławskiego, w którym – ponoć – jedna z bohaterek jest alter ego Weroniki Rossati, pokazanej w bardzo krzywym zwierciadle) – takie działanie, z perspektywy osób chroniących swoją prywatność jest jak najbardziej skuteczne (nie wnikam, czy słuszne).
A zablokowanie „Kapuściński non-fiction” teraz, 3 lata po debiucie, niesie ze sobą tylko negatywne konsekwencje, dla obu stron, przy czym dla rodziny – największe.

Po pierwsze – jeśli ktoś książki nie czytał i o niej zapomniał, to ta sprawa świetnie mu o niej przypomni. Przypomni o tych kontrowersyjnych wątkach.

Po drugie – znacznie gorsze – najprawdopodobniej zadziała (i już zadziałał!) bardzo częsty efekt, powszechnie znany jako „zakazany owoc”, a w psychologii nazywany reaktancją.

Słodki, zakazany owoc
Wszyscy wiemy, jak to działa. Gdy ktoś coś chce nam zabrać lub czegoś zabronić to staje się ta rzecz nagle dużo bardziej atrakcyjna, dużo bardziej jej chcemy i, z przekory, właśnie ją robić będziemy (np. czytać zakazaną książkę). O to w tym przypadku nietrudno. Sprzedało się prawie 150 tys. egzemplarzy – zawsze znajdziemy jakiś egzemplarz. I, właśnie teraz, będziemy go szukać!
Co więcej, naszym naturalnym odruchem jest skłonność do atakowania (lub przynajmniej negatywnych emocji) w stosunku do osoby, która zabrania. Tym „pokrzywdzonym”, w powszechnej, naszej opinii jest autor książki. Tymi „złymi”, „cenzorami”: rodzina, wydawnictwo, sąd.
Na książkę Domosławskiego już wzrósł popyt – zobaczcie, jakie ceny pojawiają się na Allegro:


W internecie się nie zabrania
Ciekawą odmianą „owocu zakazanego” jest ta, która pojawiła się wraz z internetem. Tutaj każda rzecz, którą ktoś próbuje ocenzurować, staje się nagle szalenie popularna i nie ma opcji, by zatrzymać tę lawinę.
Pamiętacie jak TVN próbował usunąć z Youtube film, na którym Kamil Durczok siedzi przy brudnym stole? Mieliście problem, by go zobaczyć? Albo przykład sprzed kilku tygodni – „Kocham Gotować” musiał – na wniosek sądu – ściągnąć ze swojego kanału film o tatarze. I dlatego zobaczyło go więcej osób, niż gdyby nikt z Sokołowa się tym nie zainteresował.
Cały ten mechanizm ma swoją nazwę – Efekt Streisand. Gwiazda chciała zablokować zdjęcie, na którym widać było jej prywatną posiadłość. No cóż:


Konkurs!
To teraz trochę potrolluję;) Książkę „Kapuściński non-fiction” (nową!) mam i chętnie ją wam dam:)
Otrzyma ją osoba, która (moim zdaniem) najciekawiej odpowie na pytanie związane tak naprawdę z bohaterem tego postu: „Za co lubisz/ nie lubisz Kapuścińskiego?” Czyli – nie musisz reportera cenić, ale musisz go znać. W przeciwnym wypadku po co Ci lektura jego biografii?:)
Na odpowiedzi (z tematem „Kapuściński”) czekam od teraz do 23 października do północy. Piszcie na aniampm<szympans>gmail.com

Powodzenia!:)

Share this:

KOMENTARZE

0 komentarze: