Ta Alicja znalazła się po złej stronie lustra. Black mirror.

Na “Grę o tron” Fortuna spojrzała łaskawym okiem - właściwie każdy, kto zacznie oglądać (też czytać), z miejsca staje się fanem. Ale nie każdy serial ma tyle szczęścia. Dziś o będzie o serialu, który ma dokładnie dwa typy odbiorców - zagorzałych fanów i zaciekłych hejterów. Widzieliście Black Mirror?





To właściwie taki serial-nie serial. Dwie serie, z których każda składa się z zaledwie 3 odcinków. Każdy przedstawia zupełnie inną historię, dziejącą się w innej przestrzeni (zwłaszcza jeśli chodzi o epokę) i wśród innych ludzi, granych przez innych aktorów. Każdy odcinek opowiada jedną historię, niezwiązaną z poprzednimi. Pozornie.


Z jakiegoś przecież powodu jest to serial:) Jest coś, co spaja wszystkie odcinki. To motyw współegzystowania człowieka i coraz doskonalszej technologii, coraz nowszych i sprytniejszych wynalazków. I tego, co mogą w człowieku i ludziach te wynalazki obudzić. A budzą - według twórców serialu - różne demony. I to właśnie poszczególne demony są gwiazdami poszczególnych odcinków.
Rzecz jest może nie tyle psychologiczna, co socjologiczna, w każdym razie mocno wciągająca.


Ten romans człowieka z nowymi technologiami nie może skończyć się dobrze. Z jednej strony technika nam pomaga - pozwala żyć szybciej, wygodniej, sprawia, że możemy być coraz bardziej leniwi i wygodniejsi. A już niedługo pozwoli na dostęp do funkcjonalności, które teraz jeszcze trudno sobie wyobrazić. Otwiera możliwości jakich niepowstydziłby się sam Bóg. A jednak mają one swoją drugą, mroczną naturę. Są jak mięsożerne rośliny - wabią wdziękem, zapachem, pięknem. A gdy dopadną Cię w swoje sidła, nic Cię przed nimi nie uratuje.


Zło nowych technologii przejawia się już obecnie - w dobie globalizacji, wynikającej z powszechnego dostępu do internetowych gigantów, jak Youtube, Twitter, Facebook. W połączeniu z ludzką ciekawością i pogonią za sensacją bardzo łatwo o tragedię. Bardzo prosto złamać ludzkie życie. Ktoś sprytny może łatwo takie narzędzia wykorzystać do manipulowania tak społeczeństwem jak i pojedynczymi ludźmi.


Autorzy Black mirror idą dalej. To, co pokazują, jest jedyną drogą ludzkości, jaka przychodzi im do głowy. A powrotnej nie ma. Też w tym sensie, że każdy z sześciu odcinków serialu pokazuje wizję przyszłości (niezależnie czy tej najbliższej, czy tej bardzo odległej) w bardzo czarnych barwach. Ale nie ma wyjścia awaryjnego. Nie ma planu B. Tutaj zadawane są pytania, pokazywana jest czarna wersja przyszłości, wyglądającej na nieuchronną, ale nikt nie odpowiada na pytanie jak tego uniknąć. Czeka nas tylko ciemna strona lustra.


Serial zrobił na mnie olbrzymie wrażenie, aczkolwiek nie zgadzam się z główną tezą, którą stawiają twórcy - z tym, że wraz z rozwojem technolgii, staniemy się, jako ludzie, mniej ludzcy, czy nawet tej ludzkości wyzbyci. Że im więcej mamy zabawek, tym bardziej pozbawieni empatii, a przez to okrutni się stajemy. Zajmujemy swoją uwagę czymś nieznaczącym, błyskotkami, tracąc z oczu to, co najważniejsze. Oczywiście, często dzieje się tak już teraz - w dobie obecnego rozwoju społeczeństwa i/ lub technologii. Ale nie pójdzie to w jeszcze mroczniejszą stronę.
No cóż, mam nadzieję, że nie jestem tylko optymistką:)
A serial musicie zobaczyć!

Share this:

KOMENTARZE

0 komentarze: