Czy śmieszne reklamy sprzedają?

Bardzo lubię Jeszcze Jeden Blog. Autor albo zaskakuje mnie ciekawostkami, które wyciąga niewiadomo skąd, albo pokazuje fajne (bo zbliżone do mojego - zarówno tematyką jak i opinią) podejście do świata - wypowiedział się w podobnym tonie chociażby na temat mini serialu Black Mirror, o którym pisałam dwa dni temu. Z ciekawością przeczytałam wczorajszy wpis “Czy śmieszne reklamy sprzedają?” i zaskoczyłam się, mimo że odpowiedź znałam przed lekturą artykułu ;)



Wpis do przeczytania jest tutaj. W wielkim skrócie: z artykułu wynika, że tak - sprzedają. Nawet jeśli nie bezpośrednio, to pośrednio, w dłuższym czasie. Śmieszne reklamy wywołują pozytywne emocje. Jako konsumenci mamy więc pozytywne skojarzenia z marką, a to sprawia, że kupujemy od niej więcej.

Jest w tym ziarno prawdy, ale generalnie - to niestety nieprawda:) Gdyby tak było, otaczałyby nas tylko śmieszne (albo próbujące być śmiesznymi) reklamy. A przecież mamy od groma nudnych - już z założenia (wręcz takich samych) reklam proszków do prania, samochodów itd. Gdyby nie przynosiły rezultatów, nikt by za nie nie płacił... A z drugiej strony są też reklamy kreatywne i zabawne. Jak więc sprawa się ma? Dlaczego niektórzy marketerzy stawiają na humor a inni nie? Czy śmieszne reklamy sprzedają?


Na ogół reklamy dowcipne są lubiane, a dzięki temu, że są lubiane, napędzają sprzedaż. Na ogół. Jest masa wyjątków od tej zasady. Pamiętacie jeszcze reklamę Poleny 2000, z lat dziewięćdziesiątych? (tę “Ojciec prać”). Ja pamiętam, że tę reklamę uwielbiali wszyscy, cytowaliśmy ją sobie w różnych sytuacjach. I do dziś ją pamiętam. Mniej więcej w tym czasie dużą kampanię reklamową miał też konkurencyjny proszek do prania, Ariel. Coś zupełnie bez humoru, o bieli i skuteczności, czego zupełnie nie pamiętam i chyba nawet te 20 lat temu nie zapamiętywałam. A jednak, to Ariel odniósł komercyjny sukces. Polacy uwielbiali reklamę Poleny, ale w sklepie sięgali po skuteczny i dający śnieżną biel Ariel. Dlaczego?


Istnieje pewien podział zakupów, jakie robimy. Dzielą się one na te o wysokim/ niskim ryzyku zakupu i na te, które kupujemy pod wpływem emocji lub racjonalnie. Mamy więc cztery grupy produktów:
Białe: kupowane racjonalnie, o wysokim ryzyku (głównie finansowym) - należą do nich na przykład pralki, lodówki, samochody, meble, komputery.
Niebieskie - racjonalne, ale mało ryzykowne, np. pasta do zębów, witaminy, olej silnikowy.
Czerwone - kupując je sporo ryzykujemy i kupujemy pod wpływem emocji - np. motor, samochód sportowy.
Żółte - małe ryzyko, emocje - słodycze, piwo, alkohole.


Dowcipne reklamy produktów, które kupujemy emocjonalnie (grupa czerwona i żółta) są zazwyczaj skuteczne. Produktów racjonalnych (białe i niebieskie) humor nie sprzedaje, a wręcz może skuteczność sprzedaży obniżyć. Dlatego, mimo że generalnie bardziej lubimy reklamy dowcipne, jesteśmy (i będziemy) bombardowani nudnymi reklamami proszków do prania i wielofunkcyjnych samochodów.

Share this:

KOMENTARZE

0 komentarze: