W gabinecie seksuologa... "Kabaret Warszawski" Krzysztofa Warlikowskiego




Do gabinetu psychologa-seksuolożki wchodzi para gejów: Jamie i James. Są razem już wiele lat, powoli do ich związku wkrada się rutyna, rozważają więc ideę związku otwartego. Są świadomi potencjalnych konsekwencji, więc zanim zdecydują się na ten krok, chcą poradzić się specjalisty.

Chyba mało kto wie, że Opener (dopiero z niego wróciłam, teraz z kolei, lekko przeziębiona, wracam do zdrowia) znany powszechnie jako jedna z największych imprez muzycznych w Polsce, jest też przestrzenią kultury teatralnej, plastycznej, filmowej. W tym roku to właśnie na Openerze oficjalną premierę miała głośna sztuka Krzysztofa Warlikowskiego, Kabaret Warszawski.

Spektakl, trwający blisko pięć godzin, podzielony jest na dwie, na pierwszy rzut oka zupełnie niezwiązane ze sobą części. Podejmuje wiele wątków, ja chcę zwrócić uwagę tylko na jeden z nich - wiecie jaki;).

Wizyta pary u seksuolożki przytoczona przeze mnie we wstępie, to jedna ze scen otwierających część drugą. Choć trwa zaledwie kilkanaście minut (co w perspektywie wielogodzinnego spektaklu jest mało zauważalne), porusza bardzo wiele kwestii związanych z terapią i robi to świetnie! Z humorem i dużym dystansem.
Co my tu mamy?
Terapeuta, który po kilku chwilach rozmowy czuje u pacjenta “przełom” (traktowany tutaj jako wyświechtany, psychologiczny termin), drugi pacjent, który... pragnie też przeżyć taki “przełom” oraz proponuje taki terapeutce (!) czy klasyczne już “za tą sesję nie wezmę pieniędzy”.

Oczywiście w sztuce Warlikowskiego nie obeszło się bez klisz. Terapeutka, posiadająca bogatą wiedzę i spore doświadczenie w charakterze seksuologa, która nigdy nie miała orgazmu, a jej mentorką zostaje prostytutka - to już było. Rozbudzona, rozbuchana wręcz seksualność kobiety, która wreszcie, bardzo późno ją odkryła i czerpie z natury - to też już było.

Widziałam jednak w swoim życiu wiele scen, mających na wesoło traktować terapię: skeczy (przodują w nich niestety polskie kabarety), filmowych gagów związanych z pracą psychiatrów, psychologów i terapią, wszystkie łączy jedno - są głupie, opierają się na stereotypach i zupełnej niewiedzy na temat pracy tych specjalistów. Tutaj wyszło bardzo sprawnie.

Przy okazji gorąco polecam sztukę - do obejrzenia od września:)

Share this:

KOMENTARZE

1 komentarze:

detoks pisze...

Obejrzałbym coś podobnego, ale w klimacie terapii alkoholowej - jakiś detoks na wesoło to mogłoby być to :P