Dokąd zaprowadzi nas Atlas Chmur?

“Przez trzy godziny pełne skupienie na fabule. Nieczęsto kino daje mi taką ucztę i odskocznię. Atlas Chmur - zdecydowanie się nie zawiodłem”, “Wreszcie kino, które nie przynudza” - to dosłowne recenzje moich znajomych, którzy obejrzeli ostatnie dzieło rodzeństwa Wachowskich, w którym zawiera się co najmniej kilka, kilkanaście różnych historii. Ja też byłam i - abstrahując od mojej opinii na temat wątpliwych walorów artystycznych obrazu - po wyjściu z kina naszła mnie pewna konkluzja.

Coraz częściej wszelkiego rodzaju współczesne fabuły - filmy, seriale, powieści, opierają się na więcej niż jednej historii. Chcąc zainteresować współczesnego, młodego odbiorcę przyzwyczajonego do dużej ilości bodźców, chcąc sprawić, by się nie znudził, twórcy dają mu to, czego oczekuje - właśnie dużą liczbę bodźców. Zatem akcja jest coraz szybsza, bohaterów jest coraz więcej, coraz więcej historii zostaje opowiedzianych w ramach jednego filmu, jednej książki itd.

Jest to całkiem zgodne z tym, jak rozwija się nasza cywilizacja. Ciekawostka: szacuje się, że od od początku dziejów do około 2003 roku, ludzkość wyprodukowała pięć eksabajtów danych (1EB=1018). Dziś produkujemy tyle co dwa dni. To dość oszałamiająca informacja, która może sugerować, iż ludzki mózg jest w stanie chłonąć coraz więcej informacji w coraz większym tempie.
Stąd pewnie jakiś czas temu taką popularnością cieszył się multitasking, czyli wykonywanie kilku (co najmniej dwóch) rzeczy jednocześnie. Szybko jednak okazało się, że wielozadaniowość nie tylko nie przynosi oczekiwanych efektów, ale także zmniejsza naszą wydajność nawet o 40%, jednocześnie podnosząc stres i zaniżając IQ nawet o 10%.


Nawet jeśli myślimy, że działamy w trybie multitasking, w rzeczywistości nasz mózg dokonuje szybkich przejść od jednego zadania do drugiego, a nie przetwarza ich równocześnie. Ludzie, którym się wydaje, że są dobrzy w multitaskingu, tak naprawdę są dobrzy w szybkim przełączaniu się miedzy dwiema czynnościami. Ciekawe, czy czytając tego posta jednocześnie słuchasz muzyki, być może używasz komunikatorów, sprawdzasz pocztę e-mail i używasz telefonu;)

Mamy więc dwie przeciwstawne tendencje - z jednej strony otrzymujemy coraz więcej bodźców i jesteśmy do tego coraz bardziej przyzwyczajeni, co widać zwłaszcza w młodym pokoleniu, z drugiej strony, nasz mózg zupełnie sobie z tym nie radzi i coraz mniej będzie sobie radził. Wszak pod wieloma względami nie zmienił się od milionów lat - wciąż nagradza nas uczuciem błogiej przyjemności po zjedzeniu potraw tłustych czy słodkich, wciąż, nawet w błahych nieprzyjemnych sytuacjach podnosi poziom stresu i przygotowuje organizm na walkę o życie. Sądzę, że dysonans ten, bedzie się coraz bardziej i coraz szybciej powiększał. Aż... no właśnie - jak myślicie, jak to się skończy?;)

Share this:

KOMENTARZE

6 komentarze:

Anonimowy pisze...

"(...) ostatnie dzieło rodzeństwa Wachowskich" - to jest jak policzek dla Toma Tykwera, który wyreżyserował połowę filmu, a co więcej to właśnie jego segmenty są w nim najlepsze.

Anna Matuszak pisze...

Dziękuję za komentarz, Anonimowy;) Rzeczywiście, to spore uproszczenie, traktowane powszechnie jako synonim do słów "Atlas Chmur".

Anonimowy pisze...

Tak, wiem, nie raz już słyszałem o "dziele rodzeństwa Wachowskich", więc policzki muszą już piec Niemca niemiłosiernie. Warto zatem nie powielać tego uproszczenia.

Halucycogen pisze...

Też jestem ciekaw jak sobie ludzie będą radzić z coraz większym skomplikowaniem rzeczywistości- moim zdaniem albo poradzą sobie zwiększają swoje możliwości pojmowania, albo zaczną coraz powszechniej uciekać w stronę ludzi/organizacji dających łatwe odpowiedzi, na skomplikowany świat, jak jakieś sekty, albo proza Paulo Coelho ;).

Anna Matuszak pisze...

ciekawe... a w jaki sposób sądzisz, że zwiększą swoje możliwości pojmowania? jakieś idee?

Halucycogen pisze...

Idee są już od dawna- można je znaleźć w dowolnej książce s-f. Na ile są one science, a na ile fiction to czas pokaże. Ja uważam, że już się ziszczają- np. smartfony, czy bardziej nawet słynne ostatnio okulary Google- one właśnie odciążają umysł od pamiętania gdzie jest np. najbliższy bankomat. Może nie zwiększa to możliwości pojmowania, ale zdecydowanie ułatwia nawigowanie w coraz bardziej skomplikowanym świecie.