BONDOMANIA, czyli za co kochamy superbohaterów i dlaczego tak bardzo?



50 lat Bondomanii
Opanował nas agent 007. Wszyscy moi znajomi wybierają się, albo już byli na „nowym Bondzie”. Media mówią tylko o nim (no, i o Smoleńsku;)), ściana na FB opanowana jest wzmiankami o superagencie itd. itp. Dla mnie najbardziej widoczna jest ta Bondomania w reklamie, oto kilka przykładów:




No i oczywiście w kinach. Najlepiej sprzedający się film w Polsce w 2012 (a mamy za sobą dopiero boxoffice z jednym tylko jego weekendem!), ale także zdecydowanie najlepsze otwarcie w historii serii.



Bond bawi nas od 50 lat, ale jeszcze nigdy nie był tak popularny!
Dlaczego tak się dzieje? Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego tak kochamy Bonda i wszystkich innych superbohaterów? Tak, Bonda też zaliczam do tej grupy – jest nieśmiertelny, a jego supermoce to jego supergadżety, które mu tę moc zapewniają;)

Och, James…
Oczywiste jest, że kochamy Jamesa Bonda za te jego gadżety, które albo bawią (zwłaszcza, gdy sięga się po film sprzed 50 lat), albo zadziwiają swoją niesamowitością. Są tym elementem, który zmienia zwyczajnego, bardzo dobrego agenta w kogoś, kto ma nadprzyrodzoną moc.
Kochamy Bonda także za wszystkie jego piękne kobiety i za to, że z zadziwiającą łatwością potrafi uwieść każdą – najczęściej będącą niezwykle atrakcyjną mieszanką piękna i niebezpieczeństwa.
Kochamy Bonda też za to, że jest zawsze aktualny – to, z czym walczy, dotyczy nas. Przez ostatnich 50 lat mocno zmienił się świat, otaczająca nas rzeczywistość, problemy polityczne, moralne i wiele innych. Ale on zawsze stoi po naszej stronie. 50 lat temu ratował świat przed zagładą w czasie Zimnej Wojny, dziś walczy z terrorystami, cyberatakami i przestępcami, działającymi za pomocą Youtuba.
No i oczywiście jest NIESAMOWITY. Zawsze wygląda dobrze, nawet, gdy właśnie wyszedł z jeziora, poprawi sobie krawat, nigdy nie wpada w panikę – przecież wyskoczenie z samolotu bez spadochronu nie jest ku temu powodem;)

To wszystko sprawia, że każdy facet chce być taki, jak on, a każda kobieta chciałaby, by ten samiec alfa był jej mężczyzną.

Największa supermoc agenta 007
Drugie pokolenie wychowane na przygodach Jamesa Bonda nieco już wyrosło z gadżeciarskich pomysłów Q, często mocno nieprawdopodobnych, na co zresztą bardzo fajnie zareagowali twórcy Skyfall. Superagent nie stracił jednak swoich supermocy, bowiem jego najważniejsza siła tkwi w tym, co posiada każdy z nas, a agent eksploatuje w nieskończoność. To jego spryt, jego zdolność do improwizacji, skupianie się na faktach – zawsze ratują mu skórę. Nie używa przecież magii, mocy nadprzyrodzonych… To jest dokładnie to, co tak podobało nam się w MacGayverze i co… posiada przecież każdy z nas.
I to właśnie sprawia, że bohater wydaje nam się tak bliski, ludzki.

I ty zostaniesz superbohaterem…
Z Bondem jest zazwyczaj tak samo, jak z innymi superbohaterami: Spidermanem, Supermanem itd., itp. Oni również mają swój czas, który odzwierciedla rzeczywistość nas otaczającą. Przecież przygody Rambo – zwłaszcza Amerykanie – oglądali z wypiekami na twarzy w czasie wojny w Wietnamie. Gwiazdy kina, komiksu odzwierciedlają stan świata, w czasie, w jakim się znaleźli.
Moce nadprzyrodzone są tym atrakcyjnym czymś, co nas do nich przyciąga – jest kolorowo i z fajerwerkami. Gdyby Superman nie latał i nie widział przez ściany, nie byłby dla nas tak interesujący.
Ale pełnią one jeszcze jedną, szalenie ważną rolę. Ubierają w coś namacalnego to, co dla nas, jako ludzi, jest nienamacalne – wszystkie te ludzkie aspekty ludzkiej natury, emocje, nadzieje, obawy, marzenia itd.
No i są na wskroś ludzcy. Samotni, przez swoją odmienność tak, jak w ludzkie życie wpisana jest samotność, wynikająca z indywidualizmu każdego z nas.

Share this:

KOMENTARZE

0 komentarze: